On się nie poruszył. Tylko blask w jego oczach zdradzał ból.
Wtedy Paula zadała ostateczny cios.
„Przynajmniej Brandon nie odziedziczy zawodu ojca,” powiedziała lekko. „To byłoby katastrofalne dla wizerunku naszej rodziny.”
Milczenie.
Żadnego śmiechu. Żadnego ruchu. Obelga wisiała w powietrzu jak trucizna.