Wzięłam wizytówkę. Tylko imię i nazwisko oraz numer telefonu.
„Czy możemy mu zaufać?”
„Zatrudniałam go już trzy razy. Jest dyskretny i szybki”.
Wstałam. „Dziękuję”.
Odprowadził mnie do windy.
„Catherine” – powiedział cicho – „jeśli ich wydasz, nie będzie odwrotu”.
„Rachel” – powiedziałam ochryple. „Wiem”.
Drzwi się otworzyły. Weszłam do środka.
Usiadłam w samochodzie w podziemnym garażu i wpatrywałam się w wizytówkę.
Czterdzieści osiem godzin, żeby wszystko uratować.
Czterdzieści osiem godzin, żeby moja córka mnie nie zniszczyła.
Wybrałam numer.
Dwa sygnały.
„Reyes”.
Jej głos był niski, spokojny, taki, który nie drgnął.
Wzięłam głęboki oddech. „Nazywam się Catherine Morrison. Muszę cię dziś wieczorem zatrudnić”.
David Reyes siedział naprzeciwko mnie w boksie z płytami winylowymi, z nietkniętą filiżanką czarnej kawy przed sobą. Sześćdziesiąt dwa lata. Srebrne włosy. Oczy, które nie mrugały, nawet gdy ktoś mówił im o czymś niemożliwym.
Knajpka przy Route 1 była prawie pusta. Czwartek wieczór, godzina 21:00.
David wyciągnął notes z marynarki. Bez telefonu. Bez dyktafonu. Tylko długopis i papier.
„Zacznij od początku” – powiedział.
Opowiedziałem mu wszystko: butik, głosy zza ściany, Dereka, doktora Caldwella, prokuraturę, stronę siódmą, czterdzieści siedem milionów, sobotni wieczór, dom spokojnej starości przed świętami.
Nie przerwał. Po prostu pisał schludnie, sprawnie.
Kiedy skończyłem, podniósł wzrok.
„Czy możesz znaleźć dowody?” – zapytałem.
„Mogę znaleźć wszystko. Pytanie brzmi, ile chcesz wiedzieć?”
„Wszystko”.
Skinął głową. „Twoja córka… myślisz, że jest manipulowana, czy też ma z tym coś wspólnego?”
Zawahałam się. „Nie wiem”.
„On jest szczery”. Przewrócił stronę. „Będę potrzebował dostępu. Wyciągi bankowe. Sprawozdania finansowe firmy. Informacje o Dereku Pierce'ie. Dane kontaktowe dr. Caldwella”.
„George Matthews może dyskretnie dostarczyć ci dokumentację finansową” – powiedziałam. „To nasz starszy wiceprezes. Napisał do mnie dziś wieczorem: podpis Dereka na niektórych przelewach, których nie rozpoznaje”.
David to zapisał. „Dobrze. To daje do myślenia”.
„Mam CV Dereka” – powiedziałam. „MBA z Yale. Dwanaście lat w Whitman and Associates”.
„Sprawdzę”. Zrobił pauzę. „Lekarz. Jak długo się do niego leczysz?”
„Pięć lat. Leczył mojego męża, zanim zmarł”.
David odłożył długopis. „Twój mąż. Thomas Morrison”.
„TAK”.
Spojrzała na mnie, jakby była świadkiem chwili, w której coś się ułożyło.
„Znałam go” – powiedziała.
Słowa zawisły w powietrzu.
Wpatrywałem się w nią. „Co?”
„W 2005 roku. Badałem piramidę finansową wymierzoną w małe firmy konsultingowe. Mój przełożony chciał umorzyć sprawę. Nie była wystarczająco ważna. Thomas wystąpił. Zeznawał. Przekazał nam dokumentację, e-maile, wszystko, czego potrzebowaliśmy. Uratował sprawę. Uratował moją karierę”.
Ścisnęło mnie w gardle. „Nie wiedziałem”.
„Nie powiedziałby ci” – powiedział David. „To był Thomas. Nie robił tego dla uwagi”.
Zamknąłem oczy.
Siedem lat po jego śmierci Thomas wciąż mnie chronił.
„Byłem mu winien pieniądze” – powiedział cicho David. „Nigdy nie miałem okazji mu się odwdzięczyć”.
Spojrzałem na niego. „Teraz możesz”.
Skinął głową. „Taki jest plan”.
David przesunął wizytówkę po stole. Jego charakter pisma: Morrison Estate. Piątek o 14:00. Potrzebuję szesnastu godzin. Do zobaczenia jutro u ciebie. Przyprowadź swojego prawnika.
„Czego szukasz?” zapytałem.
„Trzech rzeczy” – powiedział. „Każda gorsza od poprzedniej”.
„Powiedz mi”.
„Jeszcze nie”. Wstał i rzucił na stół dwudziestodolarowy banknot. „Idź do domu. Spróbuj zasnąć. Jutro będzie długi dzień”.
Nie spałem.
Wróciłem do domu oszołomiony. W domu było ciemno. Poszedłem na górę i położyłem się na kołdrze, w pełni ubrany, wpatrując się w sufit.
Trzy rzeczy. Każda gorsza od poprzedniej.
Co zrobił Derek?
Godziny mijały powoli. Północ. Pierwsza. Druga.
W pewnym momencie zamknąłem oczy.
Mój telefon zawibrował.
Świtało. 5:47. SMS z nieznanego numeru.
David znalazł firmę-fisk. Cascade Holdings LLC. Konta offshore. To bardziej skomplikowane, niż mogłoby się wydawać.
Usiadłem, serce waliło mi jak młotem.
Cascade Holdings: nazwa, którą Derek wypowiedział przez ścianę.
David znalazł ją w niecałe dziewięć godzin.
Wpatrywałem się w wiadomość.
Większa, niż myślałem.
Czy mogło być gorzej?
David Reyes pojawił się punktualnie o 14:00, niosąc skórzaną teczkę. Sarah Goldman była już w moim biurze. Obok niej siedział George Matthews: sześćdziesięciopięcioletni, siwowłosy współlokator Thomasa ze studiów, nasz starszy wiceprezes przez dwadzieścia lat.
David położył teczkę na moim biurku i wyciągnął trzy teczki: czerwoną, niebieską i czarną.
„Zacznij od czerwonej” – powiedział.
Mam ją