Publicité

Wyróżnienie z okazji rocznicy

Publicité

Faza 3: Drzwi do holu i mężczyzna z kuchni

W tym momencie usłyszeli za sobą szelest. Drzwi jadalni uchyliły się lekko, a kierownik restauracji ostrożnie zajrzał do środka.

„Przepraszam… my…” Spojrzał na Ninę i Michaiła, jakby nie był pewien, czy w tej chwili może mówić. „Kucharz prosił mnie, żebym wam powiedział, że… zabieracie ciasto do domu”.

„Wypuśćcie go” – powiedziała nagle Nina.

Michaił się wzdrygnął.

„Nie…” – wyszeptał, ale było już za późno.

Za drzwiami pojawił się mężczyzna w białym uniformie kucharza. Wysoki, ciemnowłosy, o zmęczonych oczach człowieka przyzwyczajonego do pracy, a nie do kłótni. Niósł tacę – na niej leżało ciasto ze złotą cyfrą „60”. Ale kiedy zobaczył salę i twarze, zatrzymał się. Spojrzał na Michaiła zbyt intensywnie. Zbyt znajomo.

Lera pierwsza zbladła.

„Chwileczkę…” Przeniosła wzrok z Michaiła na mężczyznę. „Kto to?”

Nina zrobiła krok naprzód:

– To Kirył.

I dodała, jakby dopełniając całość:

– Twój syn, Misza.

Goście zaniemówili. Nawet muzyka zdawała się cichnąć.

Michaił zdawał się starzeć w mgnieniu oka. Jego usta drżały.

– To niemożliwe…

Kiryl bez słowa postawił tacę na najbliższym stoliku. I powiedział cicho:

— Może. Nie przyszedłem tu, żeby zepsuć przyjęcie. Nawet nie chciałem przychodzić. Ale… twoja żona nalegała. Powiedziała: „Przestań żyć w cieniu”.

REKLAMA

Publicité