Faza 4: Jak kłamstwo opierało się na strachu i „nie” mojej matki.
Anton chwycił się oparcia krzesła, jakby podłoga unosiła się w powietrzu.
„Tato… ty… dlaczego?” – Jego głos się załamał. „Czemu o tym nie wiedzieliśmy?”
Michaił spojrzał ostro na Ninę:
– Dlaczego go tu przyprowadziłaś?!
„Nie „przyprowadziłam” go” – odpowiedziała spokojnie Nina. „Znalazłam go. Przypadkiem. Przez twoją matkę”.
Irina Pawłowna podskoczyła:
— Co to ma wspólnego ze mną?!
Nina zwróciła się do niej:
„Chociaż to ty przez te wszystkie lata powtarzałaś: »Nie waż się sprowadzać wstydu na rodzinę«. Groziłaś, naciskałaś i manipulowałaś. I wiedziałaś o Kiryłle od samego początku”.
Teściowa uśmiechnęła się drżącym uśmiechem:
„Nina, nie zmyślaj”. To tylko twoje fantazje… »
Kiryl powoli spojrzał na Irinę Pawłowną.
«Mama mówiła mi, że przyszłaś do niej, kiedy miałem dwa miesiące» – powiedział spokojnie. «Powiedziałaś: «Misza się żeni. Odejdź. I zapomnij o dziecku. Nie pozwolę ci zniszczyć kariery mojego syna». »
Ktoś w holu krzyknął ze zdziwienia.
Irina Pawłowna zbladła tak bardzo, że nawet jej szminka wyglądała dziwnie.
Michaił wyszeptał:
– Mamo…
Teściowa uniosła brodę:
— Tak! Przyszła! I dobrze zrobiła! Byłeś wtedy jeszcze chłopcem! Miałeś pracę, perspektywy na przyszłość! A ona… chciała ci powiesić to dziecko!
«To było twoje dziecko» – powiedziała cicho Nina. – «I sama o tym wiedziałaś».
Michaił zamknął oczy. Kiedy je otworzył, jego pewność siebie zniknęła. „Bałem się” – powiedział. „Byłem młody. Mówili mi: »Jeśli się przyznasz, stracisz wszystko«. Pomyślałem… że tak będzie lepiej”.
„Lepiej dla kogo?” – zapytała Lera lodowatym głosem. „Dla ciebie?”