Faza 8: Po cieście – nie słodko, ale szczerze
Ludzie zaczęli się rozchodzić. Niektórzy pożegnali się niezręcznie, inni zachowywali się, jakby „tak po prostu jest”, a jeszcze inni szeptali „Nina jest cudowna” i natychmiast odwracali wzrok.
Irina Pawłowna wyszła pierwsza, dumna i krucha jak szkło. Odchodząc, powiedziała do Michaiła:
– Jesteś niewdzięczny. Jestem dla ciebie wszystkim!
„Zrobiłaś wszystko, żeby zachować kontrolę, mamo” – odpowiedział cicho. „I zniszczyłaś to, co chciałaś zachować”.
Nina została w opustoszałej sali. Kirył stał obok, nie wiedząc, co zrobić z rękami.
„Przepraszam” – powiedział do Niny. „Nie… chciałem…”
„Nie musisz przepraszać” – odpowiedziała. „Powinniśmy byli zrobić to wcześniej”.
Spojrzała na niego uważnie:
– Jak się czuje twoja mama?
Kirył uśmiechnął się gorzko:
— Zmarła dwa lata temu. Na raka. Zostałem sam. Więc… przestań uciekać przed duchami.
Nina zamknęła oczy. Jej stwierdzenie „dźwigam to sama” nagle nabrało nowego znaczenia: nie tylko nosiła w sobie tajemnicę, ale i los kogoś innego, wymazanego z rodziny.
Michaił podszedł ostrożnie:
– Kirył… Mogę…
Kiryl uniósł dłoń:
„Nie musisz używać trudnych słów. Jeśli chcesz, możesz zacząć po prostu. Powiedz mi, gdzie byłeś na wszystkich moich urodzinach”.
Michaił spuścił głowę. Nie było odpowiedzi.
REKLAMA