Publicité

Wyśmiał kobietę, bo nie miała prawnika do czasu przybycia jej matki, ku zdumieniu całej sali sądowej.

Publicité

Garrison wstał. Zapiął marynarkę. „Szanowny Sędzio” – powiedział spokojnie Garrison. „Niniejszym z szacunkiem rezygnuję z funkcji pełnomocnika powoda, pana Simmonsa”.

Oczy Keitha rozszerzyły się. „Co? Nie może pan tak po prostu się poddać, prawda? Zapłaciłem panu zaliczkę w wysokości 50 000 dolarów”.

„Panie Simmons” – powiedział sędzia Henderson, patrząc znad okularów – „jesteśmy w trakcie procesu. To bardzo nietypowe”.

„Szanowny Sędzio” – kontynuował Garrison, starannie dobierając słowa, aby nie naruszyć tajemnicy zawodowej, a jednocześnie ratować własną skórę – „powstał konflikt etyczny, który oznacza, że ​​nie mogę dłużej reprezentować tego klienta. Jako sędzia nie mogę nakłonić go do krzywoprzysięstwa. Na podstawie zeznań, które właśnie złożył mój klient, dalsze reprezentowanie go zagroziłoby moim obowiązkom zawodowym”. Krótko mówiąc: skłamał. Został złapany. I nie pójdę z nim na dno.

„Tchórz!” krzyknął Keith. Rzucił się na Garrisona i chwycił prawnika za klapy. „Płacę ci. Ty pracujesz dla mnie”.

« Baleiffi! » zawołał sędzia Henderson.

Funkcjonariusz Kowolski ruszył z zaskakującą szybkością jak na tak rosłego mężczyznę. Złapał Keitha za tył drogiego garnituru i rzucił go z powrotem na krzesło.

„Usiądź i zamknij się, bo trafisz do więzienia” – warknął Kowolski.

Keith siedział ciężko dysząc, z przekrzywionym krawatem. Rozejrzał się po sali. Był sam. Naprawdę sam.

Sędzia Henderson spojrzał na Garrisona. «Panie Ford, nie przychylam się do pana wniosku o zakaz składania zeznań. Proszę pozostać tutaj i dopilnować, aby prawa pańskiego klienta były chronione do końca rozprawy.» Później może pan składać dowolne wnioski, ale nie może pan opuszczać tej sali sądowej.

Twarz Garrisona zachmurzyła się, ale skinął głową. «Tak, Wysoki Sędzio. »

Usiadł i wyraźnie przysunął krzesło do Keitha.

Katherine Bennett obserwowała tę scenę z chłodnym dystansem. Wstała ponownie.

«Szanowny Sędzio», powiedziała, «skoro adwokat pana Simmonsa jest nadal obecny, choć niechętnie, chciałabym wezwać kolejnego świadka. Ten świadek dotyczy jego charakteru, a w szczególności wniosku o alimenty, który pan Simmons, jak pragnę dodać, zuchwale złożył przeciwko mojej córce.»

«Proszę wezwać świadka», powiedział sędzia, brzmiąc na wyczerpanego.

«Zadzwonię do Sashy Miller», powiedziała Catherine.

Keith podniósł wzrok. «Nie», wyszeptał. «Nie zrobiłaby tego.»

Drzwi z tyłu sali sądowej ponownie się otworzyły. Weszła młoda kobieta. Była oszałamiająco piękna, ubrana w skromną, ciemnoniebieską sukienkę. Wyglądała na przerażoną. Przeszła obok Keitha, nie patrząc na niego.

Keith wyciągnął do niej rękę. „Sasza, kochanie, nie rób tego”.

Odsunęła się od niego, jakby był radioaktywny.

Sasza zajęła miejsce na mównicy dla świadków i została zaprzysiężona.

„Pani Miller” – powiedziała cicho Catherine – „dziękuję za przybycie. Wiem, że to trudne. Czy mogłaby pani poinformować sąd o swojej relacji z powodem, Keithem Simmonsem?”

Sasza wzięła głęboki oddech. „Byłam… byłam jego dziewczyną przez ostatnie dwa lata”.

„Byłam?” – zapytała Catherine.

„Tak” – odpowiedziała Sasza, a jej głos stawał się coraz mocniejszy. „Zerwałam z nim dziś rano”.

„Dlaczego zerwałaś z nim dziś rano, pani Miller?”

Sasza spojrzała na Keitha. Jej oczy napełniły się łzami, ale i gniewem. „Bo” – powiedziała drżącym głosem – „bo pani Bennett pokazała mi SMS-y, które Keith wysłał do swojej drugiej dziewczyny w Chicago”.

Sala sądowa zawrzała. Nawet sędzia wydawał się zszokowany.

„Porządek” – powiedział sędzia Henderson, uderzając młotkiem. „Porządek”.

Keith wyglądał, jakby miał zwymiotować.

„Pani Miller” – kontynuowała Catherine, niewzruszona zamieszaniem – „czy pan Simmons kiedykolwiek rozmawiał z panią o swojej żonie, Grace?”

„Zawsze” – odpowiedziała Sasha. „Powiedział, że jest szalona. Powiedział, że jest dla niego ciężarem. Powiedział…”

Przerwała i spojrzała na Grace z politowaniem.

Powiedział, że zniszczy ją w sądzie. Chwalił się tym. Powiedział, że zostawi ją z niczym, ot tak, dla zabawy. Nazywał to „wynoszeniem śmieci”.

Grace zakryła twarz dłońmi i cicho szlochała.

„Powiedział mi” – kontynuowała Sasha, podnosząc głos – „że ma prawnika, który jest mordercą, i że Grace jest zbyt głupia, by się oprzeć. Powiedział, że pozbawi ją dachu nad głową, żeby wróciła do niego i błagała o pomoc. Powiedział, że chce ją posiąść”.

Catherine pozwoliła, by słowa wypłynęły z jej ust. Były straszne. Były okrutne. I były ostatnim gwoździem do trumny Keitha.

„Dziękuję, pani Miller” – powiedziała cicho Catherine. „Żadnych dalszych pytań”.

Catherine zwróciła się do Garrisona Forda. „Przesłuchanie krzyżowe”.

REKLAMA

Publicité