Pędząc, poczuła, jak ziemia pod jej stopami znów drży. Właśnie gdy myślała, że wygrała, przeszłość zaczęła ją prześladować z innej perspektywy.
Catherine przyjrzała się dokumentowi. Zmrużyła oczy. Przeskanowała podpis.
„Zaciągnęłaś z nim tę pożyczkę?” zapytała Catherine, patrząc z niedowierzaniem na byłego męża. „Wiedziałaś, że ukrywał majątek?”
„Sprawy, sprawy, Kate” – powiedział William, wzruszając ramionami. „Nie wiedziałem, że to przed tobą ukrywa. Wiedziałem tylko, że potrzebuje pieniędzy. A teraz żądam, żeby dług został spłacony dzisiaj”.
Spojrzał na Grace. „Przykro mi, kochanie, ale to mieszkanie jest moje. Będziesz musiała znaleźć sobie inne mieszkanie”.
Grace znów poczuła łzy napływające do oczu. Właśnie odzyskała dom, tylko po to, by stracić go na rzecz własnego ojca na parkingu.
Catherine spojrzała na Williama. Potem ponownie spojrzała na dokument. Na jej twarzy pojawił się powolny, groźny uśmiech. Ten sam uśmiech, którym obdarzyła Keitha tuż przed zniszczeniem go.
„Och, Williamie” – Catherine zaśmiała się cynicznie. „Naprawdę powinieneś był przeczytać drobny druk w akcie, zanim pożyczyłeś mu te pieniądze”.
William zmarszczył brwi. „Co? Czy część szósta będzie interesująca?” – wyszeptała Catherine do siebie.
Hałas ruchu ulicznego na Manhattanie zdawał się cichnąć, pozostawiając jedynie napięcie między trójką członków rodziny na chodniku. William stał obok swojego lśniącego, czarnego samochodu, ściskając dokument, który groził zniweczeniem wszystkiego, co Catherine właśnie osiągnęła w sądzie. Spojrzał na swoją byłą żonę i córkę nie z czułością, lecz z chłodnym wyrachowaniem księgowego.
„To zwykła robota, Catherine” – powiedział William bez cienia emocji w głosie. „Keith pożyczył 2 miliony dolarów od mojej firmy private equity, Ironclad Capital. Użył aktu własności penthouse'u na Piątej Alei jako zabezpieczenia. Wczoraj spóźnił się z pierwszą ratą. Nieruchomość jest moja”.
Grace poczuła, jak miękną jej kolana. Chwyciła matkę za ramię, żeby ją podeprzeć.
„Czy to prawda? Czy on mógł to zrobić? Tato, jak mogłeś to zrobić?”
„To interesy, Grace” – powiedział William, choć czuł się trochę nieswojo. „Keith przyszedł do mnie z propozycją biznesową. Nie wiedziałem, że cię okrada. Ale pieniądze to pieniądze. Nie mogę po prostu odpisać straty w wysokości dwóch milionów dolarów. Mam inwestorów”.
Katherine Bennett nie powiedziała ani słowa. Nie wyglądała na zmartwioną. Właściwie zdawała się tłumić śmiech. Podeszła bliżej do Williama, rytmicznie stukając obcasami o beton. Wzięła dokument z jego ręki i z laserową precyzją przyjrzała się tekstowi. „Artykuł czwarty, klauzula B” – przeczytała Catherine kpiąco na głos. „Pożyczkobiorca oświadcza, że jest jedynym i nieobciążonym właścicielem przedmiotu zabezpieczenia”.
Spojrzała na Williama znad oprawki okularów przeciwsłonecznych. „William, naprawdę sprawdziłeś akt własności, czy po prostu zaufałeś facetowi, który przesadził z perfumami i zwracał się do ciebie per „pan”?”.
William zmarszczył brwi. „Mój zespół przeprowadził wstępne dochodzenie. Nazwisko Keitha widnieje na akcie własności”.
„Jego nazwisko widnieje na kopii aktu, którą ci pokazał” – poprawiła go Catherine.
Sięgnęła do teczki i wyjęła niebieską teczkę. „Ale gdybyś dokładnie sprawdził akta urzędnika stanu cywilnego, zobaczyłbyś poprawkę z 2018 roku”.
Podała niebieską teczkę Williamowi. „W 2018 roku, kiedy Grace była w ciąży, zanim poroniła, przekonałam Keitha, żeby przekazał nieruchomość do rodzinnego funduszu powierniczego, żeby chronić ją przed podatkami” – wyjaśniła Catherine. „Zgodził się, bo jest chciwy i nienawidzi płacić podatków, ale nie przeczytał statutu funduszu”.
Catherine uśmiechnęła się i to była najstraszniejsza rzecz, jaką Grace kiedykolwiek widziała.
„Akt powierniczy stanowi, że do wykorzystania nieruchomości jako zabezpieczenia wymagane są podpisy obu beneficjentów. Grace nigdy nie podpisała twojej umowy pożyczki, prawda, Williamie?”
William spojrzał na dokument w swojej dłoni. Przyjrzał się linii podpisu. Był tam pergamin, który wyglądał jak należący do Grace Simmons, ale chwiał się na nogach.
„Sfałszował go” – wyszeptała Grace, zdając sobie sprawę z powagi zdrady Keitha. „Sfałszował mój podpis”.
Catherine skinęła głową. „Zgadza się. A więc, Williamie, oto twój dylemat. Masz umowę pożyczki opartą na sfałszowanym podpisie na nieruchomość będącą w funduszu powierniczym. To czyni umowę nieważną”.
Twarz Williama poszarzała, tak jak chodnik.
„Jeśli umowa jest nieważna” – powiedział powoli William – „to nie mam prawa do mieszkania”.
„Dobrze” – powiedziała radośnie Catherine.