CHŁOPIEC Z BRUDNYMI RĘKAMI
Pięści Marcelo Brandão zacisnęły się w momencie, gdy zobaczył, jak brudny chłopiec podchodzi do wózka jego syna.
Ręce chłopca były pokryte błotem, ubrania podarte i poplamione, włosy splątane w supeł.
Każdy „normalny” ojciec rzuciłby się do dziecka, by je odciągnąć.Ale Marcelo się nie ruszył.
Coś przytrzymało go w miejscu, gdzie stał, obserwując z daleka.
Może to było spojrzenie Felipe. Jego dziewięcioletni syn – blondyn, niebieskooki, niewidomy od zawsze – uśmiechał się.
Marcelo nie widział tego wyrazu twarzy od tak dawna, że niemal zapomniał, że w ogóle istnieje.