Pracuję w zniszczonym warsztacie samochodowym na skraju miasta — takim, gdzie podłoga jest zawsze pokryta plamami oleju, a ekspres do kawy poddał się gdzieś około 2012 roku.
Nie jest to glamour. Ale pozwala nam przetrwać.
Ledwo.
Jestem też samotnym ojcem trojaczków, którzy mają sześć lat. Mam 36 lat.
Ich mama odeszła, gdy miały osiem miesięcy. Pewnego ranka spakowała walizkę, powiedziała, że już nie daje sobie rady, i wyszła.