Rozdział 1: Fasada amerykańskiego snu
Deszcz w Seattle pod koniec listopada to nie tylko zimny deszcz; to okrutny, mroźny atak, który przenika prosto do szpiku kości. To była noc, która zmuszała do zamykania drzwi i doceniania kruchego bezpieczeństwa ciepłego domu. Ale obserwując, jak deszcz ze śniegiem gwałtownie uderza w szybę mojego salonu, wiedziałem, że prawdziwy koszmar nie zaczął się wraz z tą burzą. Rozpoczął się miesiące wcześniej, ukryty na widoku.