Nagle drzwi bloku operacyjnego otworzyły się z hukiem.
Na korytarzu pojawił się młody chirurg. Maska zwisała mu pod brodą, kosmyki włosów wymykały się spod czepka, a na twarzy malowało się wyczerpanie, jakby nie spał całą noc. Rozejrzał się szybko po sali… po czym zdecydowanym krokiem ruszył prosto w stronę staruszki.
Rozmowy natychmiast ucichły. Ludzie znieruchomieli. Nawet ci, którzy jeszcze przed chwilą szeptali, zamilkli.
Zatrzymał się przed nią.