Czy to prawda?
O mój Boże, to szkoła mojego dziecka!
Udostępnij!
Widoczności gwałtownie wzrosły. 500. 2000. 10 000.
„Panie Sterling” – powiedziała Claire, patrząc prosto w kamerę. „Wiem, że pan nas obserwuje. Wiem, że pańska ekipa ochrony jest teraz przed kawiarnią”.
Uniosła kartę MicroSD.
„Na tej karcie jest wszystko. E-maile. Łapówki. Zatuszowanie. Właśnie przesyłam cały dysk na bezpieczny serwer w chmurze, który automatycznie opublikuje go dla WikiLeaks, New York Timesa i FBI, jeśli nie będę wprowadzać kodu co dziesięć minut”.
Pochyliła się do przodu.
„Jeśli mój mąż nie zostanie wypuszczony cały i zdrowy w ciągu trzydziestu minut… cały świat to zobaczy. Ma pan dwadzieścia dziewięć minut”.
Drzwi kawiarni gwałtownie się otworzyły.
Trzech mężczyzn w garniturach – poplecznicy Sterlinga – wpadło do środka. Natychmiast zauważyli Claire.
„Tam jest!” krzyknął ktoś, sięgając po broń.
Claire wstała. Nie uciekła. Wskazała na ekran.
„Na żywo!” krzyknęła. „Dziesięć tysięcy ludzi was teraz obserwuje!”
Łobuzy zawahały się. Spojrzeli na innych klientów.
Wszyscy nastolatkowie w kawiarni się odwrócili. Unieśli telefony i nagrywali.
„Hej!” Potężny chłopak ze słuchawkami na uszach wstał i zablokował przejście. „To ta kobieta z transmisji na żywo! Zostawcie ją w spokoju!”