2. Wilczy Szaniec
Hol Acheron Corp. był pomnikiem korporacyjnego zastraszania. Wszystko było z polerowanego marmuru i szczotkowanej stali. Ochroniarze w czarnych garniturach stali niczym posągi przy windach.
Claire weszła i mocno ujęła Lily za rękę. Schowała pudełko śniadaniowe pod kołem zapasowym w bagażniku swojego SUV-a. W torebce miała tylko kartę microSD, schowaną między paczką gum do żucia.
„W czym mogę pomóc?” zapytał ochroniarz, stojąc przed nią.
„Przyszłam odwiedzić męża” – powiedziała Claire, emanując arogancją typowego mieszkańca przedmieść. „Ethan Carter. Zapomniał inhalatora córki. To nagły wypadek”.
Delikatnie ścisnęła ramię Lily. Lily, wyczuwając napięcie, przekonująco kaszlnęła.
Ochroniarz zmarszczył brwi, ale wpisał imię Ethana do tabletu. „Pan Carter rozmawia z panem Sterlingiem na 40. piętrze. Nie wolno go niepokoić”.
„Moja córka nie może oddychać” – warknęła Claire, podnosząc głos. „Chcesz zostać pozwany? Puść mnie albo wezwij karetkę”.
Strażnik zawahał się, a potem westchnął. Przesunął identyfikator nad czujnikiem w windzie. „Zostało pięć minut. 40. piętro”.
Winda jechała cicho i szybko. Kiedy drzwi się otworzyły, Claire wkroczyła w chaos.
Całe piętro tętniło życiem. Ludzie biegali tam i z powrotem ze stosami papierów. W tle głośno brzęczały niszczarki.
Claire szła zdecydowanym krokiem korytarzem do gabinetu Ethana. Nie pukała. Otworzyła drzwi na oścież.
„Ethan! Jak śmiesz…”
Słowa uwięzły jej w gardle.
Ethan tam był. Ale nie siedział przy biurku.
Był przywiązany opaskami zaciskowymi do krzesła na środku pokoju. Jego koszula była podarta. Warga miała rozciętą i powoli krwawiła po brodzie. Jedno oko było już opuchnięte i zamknięte.
Nad nim stał pan Sterling, prezes Acheron Corp. Był wysokim mężczyzną o siwych włosach, który na portretach w magazynach wyglądał jak życzliwy dziadek, ale z bliska jego oczy były martwe jak u rekina.
Dwóch mężczyzn w tanich garniturach – tak zwanych „konsultantów ds. bezpieczeństwa” – stało przy oknie, strzelając palcami.
Biuro zostało splądrowane. Szuflady były wyrwane, akta porozrzucane po podłodze. Szukali czegoś.
Czytaj dalej, klikając przycisk (DALEJ) poniżej!
REKLAMA