Rebecca otworzyła usta, by powiedzieć, że nie.
Drzwi sali otworzyły się z ciężkim hukiem. Rozległy się kroki. Mężczyzna w granatowym garniturze szedł środkiem sali, niosąc skórzaną teczkę. Miał siwiznę na skroniach. Jego obecność zaprowadziła ciszę.
Rebecce zaparło dech w piersiach.
Harold Sloan minął Erica, nie spojrzawszy na niego. Milton Graves pobladł. Nawet sędzia wyglądała na zaskoczoną.
Harold podszedł do stołu Rebekki, pocałował ją w czoło, po czym odwrócił się do ławy sędziowskiej.
— Wysoki Sądzie. Harold Sloan. Adwokat strony pozwanej.