„Synu, służba wojskowa jest niebezpieczna. Może powinieneś się nad tym zastanowić?”
„Powinieneś być z tego dumny. Prawdziwy mężczyzna musi służyć ojczyźnie” – odpowiedział staruszek, poklepał go po ramieniu i dodał słowa, które miały go prześladować przez lata:
„Nasz dziadek był bohaterem. I ty też nim będziesz.”
Sen zawsze kończył się tak samo: szary korytarz, żołnierz w drzwiach, ciche słowa o śmierci syna podczas misji specjalnej, krzyk żony, karetka, pustka.
Staruszek obudził się, ciężko dysząc. Minęło dwadzieścia lat, a poczucie winy wciąż go nie opuszczało. Często myślał, że zasłużył na samotne życie i nieprzespane noce.
Dwa dni później sytuacja się powtórzyła. Staruszek nie wytrzymał i postanowił sam udać się na komisariat.