Faza 5: Zamki, pudełka i dyskretny „prezent” dla Maxima
Około południa wrócili do domu. Maxim już nie spał, zirytowany kacem i własną „wielkością”.
„Gdzieś ty był?” mruknął. „Mam okropny ból głowy”.
Elena położyła kopertę na stole.
„Oto twój prezent” powiedziała cicho. „Jest prawdziwy”.
Uśmiechnął się z niedowierzaniem. Rozerwał kopertę, a uśmiech na jego twarzy zniknął jak świeca na wietrze.
„Co to jest?” Przekartkował kartki. „Rozwód? Jakie jeszcze wiadomości? Żartujesz sobie…?”
Elena minęła go i poszła do schowka w przedpokoju, gdzie wyjęła przygotowane wcześniej pudełka. Zrobiła to wczoraj wieczorem, kiedy wszyscy pili i się śmiali. Włożyła do nich jego rzeczy: dokumenty, kilka koszul, laptopa, pasek i jego ulubioną maszynkę do golenia.
„Eleno, czy ty kompletnie oszalałaś?” – podniósł głos Maksima. „Wiesz, ile tu było osób? Wyrzucasz mnie teraz?!”
„Nie, Maksym” – powiedziała spokojnie. „Wczoraj się obnażyłeś. A dziś tylko sprzątam ten bałagan”.
Pobiegł do drzwi, pociągnął za klamkę – i zamarł.
— „Dlaczego nie chcą się otworzyć?”
Elena spojrzała prosto przed siebie:
— „Bo zamki są teraz inne”.
— „Nie mogłaś tego zrobić! To… to nasz dom!”
„Nie” – powiedziała, lekko kręcąc głową. „To mój dom. I zawsze taki był. Wypada ci o tym zapomnieć”.
Maksim zbladł, a potem mocno się zarumienił.
— „Dzwonię na policję!”
„Zadzwoń” – Elena skinęła głową i odłożyła telefon na stół. „Wtedy pokażę im nagranie, na którym mnie upokarzasz w obecności świadków. I intercyzę”. I dokumenty domu. I to, że nie jesteś zameldowany.
Otworzył usta i po raz pierwszy nie mógł znaleźć słowa, które dodałoby mu sił.
REKLAMA