Ręce mojej mamy drżały. Wpatrywała się w nadgarstek Noaha, jakby odkryła coś strasznego.
„Spójrz na to…” wyszeptała.
Delikatnie obróciła rączkę Noaha w stronę światła okna.
Na początku nic nie zauważyłam – tylko delikatną, dziecięcą skórę.
Potem dostrzegłam ślady.