Rozłączyłam się. Sydney i Edwin myśleli, że manipulują pogrążoną w żałobie wdową. Nie mieli pojęcia, że zaraz wejdę do ich domu z naładowanym pistoletem, że tak powiem.
Dom Edwina i Bianki w Granite Bay był pomnikiem pożyczonych pieniędzy. Kiedy podjechałam podjazdem, zobaczyłam nowe BMW i Mercedesa. Bez wątpienia wynajęte.
Bianca otworzyła drzwi w sukience od projektanta i pociągnęła mnie w powietrzu, całując. „Colleen! Wyglądasz pięknie”.
Sydney już tam był; siedział zrelaksowany w gabinecie z whisky. „Mamo” – powiedział, przytulając mnie krótko. „Wyglądasz lepiej. Martwiłem się o ciebie po wczoraj”.
Jakież wzruszające zatroskanie ze strony mężczyzny, który mnie wyrzucił.
Kolacja była obrazem pretensjonalności. Łosoś z ziołową skórką, drogie Chardonnay i rozmowa, w której starannie unikano tematu mojej biedy.
„Więc” – powiedziała Sydney przy daniu głównym. „Martin powiedział, że jesteś gotowy do przeniesienia majątku”.
Ugryzłem ostrożnie łososia. „Tak. Zdecydowałem, że harmonia w rodzinie jest ważniejsza niż pieniądze”.
Ulga na twarzy Edwina była niemal komiczna. „To wspaniale, Colleen. Tata byłby taki szczęśliwy”.
„Mamy przygotowane dokumenty” – dodała Bianca, sięgając po teczkę. „Żeby wszystko było oficjalne”.
„Jak miło” – powiedziałem. „Ale muszę dodać… Myślałem o kosztach leczenia. 180 000 dolarów to spora suma. Zastanawiałem się, czy nie powinniśmy zlecić księgowemu sprawdzenia płynnych aktywów majątku, zanim osobiście zajmę się tym długiem”.
Temperatura w pokoju spadła. Czytaj dalej, klikając przycisk (DALEJ 》) poniżej.