„Colleen” – powiedziała ostrożnie Sydney. „Majątek spadkowy jest częścią ugody. Koszty leczenia są od niej oddzielone”.
„Oczywiście” – uśmiechnęłam się. „Ale Floyd zawsze był taki skrupulatny. Musi być jakaś dokumentacja. Właściwie to przeszukuję jego biuro i ciągle znajduję dokumenty, których nie rozumiem. Wyciągi bankowe z kont, o których nigdy nie słyszałam. Klucz do szafki”.
Sydney zamarła. „Szafka?”
„Tak. Czy to nie dziwne? Myślałam, że wiem wszystko o sytuacji finansowej Floyda”.
Panika wśród braci była namacalna.
„Mamo” – powiedziała Sydney napiętym głosem. „Nie musisz się martwić tą całą papierkową robotą. Może pozwolisz Edwinowi i mnie się tym zająć?”
„To bardzo miłe” – powiedziałam. „Ale myślę, że Floyd wolałby, żebym sama zrozumiała naszą sytuację finansową”.
Po kolacji Sydney odprowadziła mnie do samochodu. „Colleen. A co z tymi dokumentami? Przynieś je na nasze następne spotkanie. Wtedy będziemy mogli ci pomóc”.
„Oczywiście, Sydney. Rodzina pomaga rodzinie”.
Odjeżdżając, zobaczyłam go w lusterku wstecznym, zajętego rozmową telefoniczną.
Zanim dotarłam do domu, zadzwonił mój telefon. Numer, którego nie rozpoznałam.
„Pani Whitaker? Tu James Mitchell z kancelarii Mitchell & Associates. Pani mąż zostawił mi instrukcję, żebym się z panią skontaktowała, jeśli znajdzie pani sejf. Musimy się spotkać”.
Biuro Jamesa Mitchella było skromne, zagracone i pachniało starą kawą – co stanowiło jaskrawy kontrast z eleganckim wyglądem firmy Martina Morrisona. Sam Mitchell był łagodnym mężczyzną po sześćdziesiątce.
„Pani mąż był bardzo skrupulatnym człowiekiem” – powiedział Mitchell, otwierając grubą teczkę. „Kiedy zdał sobie sprawę, co planują jego synowie – fałszowanie podpisów, defraudację – opracował strategię”.
Rozłożył dokumenty na biurku. Dokumenty dotyczące nieruchomości. „Dom ma kredyt hipoteczny na 1,2 miliona dolarów. Willa na 800 000 dolarów. Pani mąż wykorzystał je do cna. Pieniądze z tych pożyczek są na zabezpieczonym koncie, do którego tylko pani ma dostęp”.
Wpatrywałam się w liczby. „Więc dziedziczą długi”.